Tor przeszkód - Jarosław Siwiński
Jest inspirowany zapuszczonym torem kolarskim Nowe Dynasy, który powstał w latach 70. jako „oddolna inicjatywa społeczna”. Służył on treningom i wyścigom, jednak dość krótko. Niespełniający norm, zaczął przed czasem podupadać, stając się powoli własnym ponurym wspomnieniem, które we władanie przejęły flora i fauna. Obecnie nie ma tu wstępu, a ewentualna rewitalizacja to kwestia przyszłości.
Jak zawsze w takich przypadkach, cywilizację nieużywaną trapi rozpad, a natura przejmuje ją zadziwiająco szybko. Stąd tekst oparty na łacińskich nazwach roślin opanowujących Nowe Dynasy. A ponieważ, jak się wydaje, sport jest jednym z największych osiągnięć cywilizacji, refren utworu tworzą ciężko dyszący z wysiłku chórzyści.
Funkcję solisty pełni Komentator, który nie powinien pozostawiać wątpliwości, co obecnie dzieje się zarówno w świecie ludzkiego wysiłku, jak i biologicznej utopii. Być może dzięki temu zbuduje edukacyjną wartość dodaną kompozycji.
Zgodnie z koncepcją Space®opery, utwór chóralny, który będzie można usłyszeć na koncercie w terminalu Kultury Gocław 27 września o godz. 12.00 zabrzmi także w ramach performansu. Pojawi się tu też element fizycznego wysiłku, wynikający wprost ze sportowej funkcji toru kolarskiego.
Wysiłek powinien być ukierunkowany. Najlepiej, szczególnie w młodym wieku, ukierunkować go na sukces: teraźniejszy (wygrana w wyścigu, wysokie oceny, wizerunek w social mediach) i przyszły (wizerunek w social mediach). Sukces można osiągnąć m.in. poprzez ściganie się z innymi rowerzystami lub pokonywanie przeszkód. Syntezę obu tych czynników tworzą zatem: tor – prawdziwy lub będący własnym wspomnieniem (ewentualnie całkowitą iluzją), oraz przeszkody – prawdziwe i wyimaginowane. Jak jednak skłonić ludzi do wyścigu i to mocno abstrakcyjnego? Tu wkracza do gry społeczna rola mediów, w tym – muzyki. Postanowiłem wyposażyć każdego walczącego z przeciwnościami rowerzystę w indywidualny głośnik motywacyjny, który będzie skutecznie motywował do większego i jeszcze większego, i jeszcze większego wysiłku.
Jarosław Siwiński