Conocybe filaris - Barbara Zach Międzynarodowy Festiwal Muzyki Współczesnej Warszawska Jesień

przejdź do treści

Trzecia kompozycja z cyklu utworów Barbary Zach inspirowanych różnymi gatunkami grzybów. W tym przypadku źródłem inspiracji jest mały, niepozorny grzybek, z pozoru zupełnie zwyczajny i nieszkodliwy. A jednak pod tą cichą powierzchownością kryje się nieustępliwy proces niszczenia. Zawarte w grzybku amatoksyny działają stale i cierpliwie – w niewidzialny, lecz bezlitosny sposób. Mogą minąć całe dni, zanim pojawią się jakiekolwiek objawy, ale szkoda już się dokonała. Wątroba i nerki stopniowo odmawiają posłuszeństwa. 

Kompozycja jest badaniem napięcia między stabilnością a eskalacją. Z jednej strony pojawiają się w niej stabilne, często powracające struktury, które z czasem przeobrażają się subtelnie, przynosząc chwile spokoju i poczucie ładu. Z drugiej strony te same struktury stopniowo narastają, nakładają się na siebie i prowadzą ku nieuchronnej kulminacji. Spokój jest tu kruchy, ulotny i spleciony z narastającą presją. 

Utwór jest także medytacją nad niewidzialną przemocą – nad krzywdą, która dzieje się stale, konsekwentnie, niemal nie­ dostrzegalnie, w swoim własnym rytmie. Muzyka odzwierciedla zniszczenie niepozostawiające widocznych śladów, okrucieństwo ukryte pod maską spokoju, życzliwości albo swojskości. Opowiada o strukturach, które wydają się nas chronić lub być neutralne, gdy tymczasem po cichu niszczą nasze „ja” od wewnątrz. Zagrożenie nie jest tu nagłe, lecz trwa stale. Czasem objawia się jako milczenie, czasem jako łagodność, choć szepty stają się z czasem coraz ostrzejsze. Krzywda się pogłębia. Miękkość zmienia się w tkankę bliznowatą. Skutki takiej traumy trudno jest przetrwać. 

Barbara Zach

Utwór powstał na zamówienie Instytutu Adama Mickiewicza dla Spółdzielni Muzycznej Contemporary Ensemble.