16. Mała Warszawska Jesień
O nowe formaty muzyczne: tworzenia, słuchania, uczestnictwa!
Od kilku lat utwierdzam się w przekonaniu, że jednym z najważniejszych zadań współczesnych instytucji kultury i organizacji nie jest już tylko zamawianie nowych kompozycji, tworzenie nowych dzieł czy organizowanie kolejnych wydarzeń. Jest nim projektowanie nowych sposobów spotkania ze sztuką i muzyką, a więc nie tylko słuchania, ale i działania; nowych sposobów uczestnictwa i nowych formatów współtworzenia sztuki i muzyki. Nie tylko dlatego, że zmienia się świat. Przede wszystkim dlatego, że zmieniają się dzieci, młodzież i ich sposób doświadczania rzeczywistości. Dlatego właśnie 16. Mała Warszawska Jesień to przede wszystkim edycja nowych formatów: nowych sposobów spotkania dzieci i młodzieży (ale przecież również dorosłych) z muzyką współczesną.
Muzyka współczesna nigdy nie była sztuką wygodnego powtarzania znanych rozwiązań. Zawsze rodziła się z potrzeby poszukiwania nowego języka. Jeśli więc chcemy naprawdę zapraszać do niej kolejne pokolenia, podobnej odwagi wymagają dziś również działania na styku sztuki i edukacji. Tworzenie nowych formatów słuchania i odbioru muzyki współczesnej wydaje mi się nie tylko prawem twórców i kuratorów, ale także ich odpowiedzialnością. A może nawet przywilejem.
Dlatego tegoroczna Mała Warszawska Jesień nie opowiada o muzyce współczesnej. Próbuje ją wydarzać. W przestrzeni miasta. W ruchu. W performansie. W działaniu. We współobecności dzieci, młodzieży, artystów, kompozytorek, kompozytorów, pedagogów i publiczności. Około 500 młodych osób (dzieci i młodzieży) współtworzy w tym roku festiwal nie jako słuchacze, lecz głównie jako wykonawcy, performerzy, współautorzy i współgospodarze wydarzeń. Edukacja nie poprzedza tutaj sztuki. Staje się jedną z jej form.
Być może dlatego tegoroczna edycja jest również opowieścią o hybrydach. O świecie, w którym granice coraz częściej okazują się umowne. Między naturą i miastem. Między koncertem a performansem. Między instalacją i spacerem. Między słuchowiskiem i grą miejską. Między edukacją i sztuką. Między dzieckiem i artystą. Twórczość sama w sobie jest przecież szczególną formą myślenia hybrydowego — odważnym łączeniem tego, co pozornie niepołączalne.
Nieprzypadkowo jednym z bohaterów tej edycji staje się nurogęś. Ptak, który od kilkudziesięciu lat uczy się Warszawy, a Warszawa uczy się jego. Procesy synurbizacji i synantropizacji pokazują, że natura nie znika z miasta — przeciwnie, negocjuje z nim nowe sposoby współistnienia. Coraz częściej myślę o nurogęsi jak o współczesnej „warszawskiej syrence”. Jako o rodzącym się na naszych oczach nowym symbolu miasta, które nieustannie się zmienia, pozostając żywym organizmem zamieszkiwanym przez ludzi, zwierzęta, dźwięki, wspomnienia i wyobraźnię.
Z tej jednej opowieści wyrastają wszystkie tegoroczne projekty.
Nurogęsiopolis — instalacja wizualno-dźwiękowa Dominika Strycharskiego i Alicji Tkaczyk. To opowieść o hybrydach — natury i cywilizacji, dziecięcej oraz artystycznej wyobraźni, człowieka i ptaka. Projekt proponuje spojrzenie na twórczość jako przestrzeń spotkania różnych sposobów myślenia i wspólnego eksperymentu.
Rzeźby śpiewają wiatr — wielochórowy performans site specific z udziałem pięciu chórów dziecięcych i młodzieżowych oraz pięciorga kompozytorów i kompozytorek: Aleksandry Bilińskiej, Alicji Gronau, Anny Ignatowicz-Glińskiej, Anny (Sashy) Jędrzejowskiej i Edwarda Sielickiego, współtworzony z performerkami Aleksandrą Bożek-Muszyńską, Magdaleną Fejdasz i Weroniką Pełczyńską. Chóry próbują usłyszeć głosy ukryte w rzeźbach, krajobrazie i wietrze, zamieniając warszawską Królikarnię i rzeźby parkowe w żywą partyturę.
Space®opera 3.0. Baśń o Budowniczym Gór — autorski format kuratorski, rozwijany wspólnie z dziećmi, młodzieżą, pedagogami, twórcami i twórczyniami. Na literacki świat Budowniczego Gór składa się 7-odcinkowy „serial” performansów site specific w różnych miejscach Warszawy, podczas których wybrzmi siedem premierowych miniatur chóralnych i słuchowisk site specific autorstwa: Olgi Pasek, Barbary Zach, Mateusza Ryczka, Agnieszki Widlarz, Jarosława Siwińskiego, Włodzimierza Żukowskiego i Żanety Rydzewskiej. Całość łączy się w hybrydowy format, na który składają się: spacer, słuchowisko site specific, performans, mikrorezydencje kompozytorskie i webaplikacja, prowadzące uczestników przez Warszawę jako wspólną przestrzeń natury i cywilizjacji.
Swój język mają! — wideo-performans i słuchowisko z muzyką Rafała Ryterskiego oraz scenariuszem, video i reżyserią Amadeusza Nosala, inspirowane coroczną wędrówką warszawskich nurogęsi. Humorystyczna, momentami absurdalna opowieść o ptakach uczących się ludzkiego języka, staje się historią o różnorodności, współistnieniu i pytaniu, czy naprawdę musimy się do siebie upodabniać, żeby nauczyć się razem żyć.
Tegoroczną Małą Warszawską Jesień współtworzy blisko 500 dzieci i młodzieży z Warszawy i okolic. Wydarzenia współtworzy 15 chórów i zespołów dziecięcych i młodzieżowych oraz 1 chór osób dorosłych, prowadzone przez 14 dyrygentów i dyrygentek, a także 14 kompozytorek i kompozytorów, których premierowe realizacje powstały specjalnie z myślą o tej edycji festiwalu. Publiczność usłyszy 20 prawykonań utworów muzycznych i słowno-muzycznych (w tym 12 miniatur, 1 wielkoformatowy utwór hybrydowy i 7 słuchowisk site specific, składających się na jeden z najbardziej rozbudowanych partycypacyjnych projektów tegorocznej edycji – Space®operę 3.0. Łącznie tworzą one wielowątkową opowieść o mieście, naturze i współczesnych sposobach wspólnego doświadczania muzyki.
Wszystkie te działania są w istocie jedną opowieścią. O mieście, które można nie tylko oglądać, ale i usłyszeć. O muzyce, która opuszcza salę koncertową i staje się częścią wspólnej przestrzeni. O dzieciach, które przestają być publicznością, a stają się współtwórcami kultury. O chórach, które nie są wyłącznie zespołami wykonawczymi, lecz wspólnotami głosów, ruchu i obecności. Coraz wyraźniej widzę również, że praktyki rozwijane w ramach Małej Warszawskiej Jesieni nie odstają od współczesnych modeli i działań, rozwijanych w krajach skandynawskich, opartych na performatywności, partycypacji i doświadczeniu. Nie dlatego jednak, że chcemy je naśladować. Przeciwnie. Wierzę, że właśnie dzięki tworzeniu własnych formatów możemy wnosić do tej europejskiej rozmowy coś naprawdę autorskiego.
Muzyka i sztuka współczesna są dziś niezwykle bliskie dzieciom i młodzieży. Nie dlatego, że są łatwe, lecz dlatego, że przypominają świat, w którym te dzieci i nastolatki dorastają: wielowątkowy, niejednoznaczny, pełen zmian, technologii, ruchu, wielu języków i wielu perspektyw. Sztuka i muzyka współczesna nie tyle więc uczą poprawnych odpowiedzi, ile uważności, współpracy, odwagi, wyobraźni i budowania relacji. I być może właśnie dlatego warto nieustannie tworzyć dla naszych najmłodszych (przepraszam: tworzyć razem z nimi) nowe formaty: i słuchania, i ekspresji artystycznej. Nie po to, by muzykę współczesną upraszczać, lecz by pozwolić jej spotkać się z tymi, którzy już dziś myślą o świecie równie odważnie, jak ona sama. W efekcie, wcale nierycząca „Szesnastka” po raz pierwszy pełnym głosem, około 500-set dziecięcych i młodzieżowych gardeł próbuje wyśpiewać postulat o wyraźny zwrot performatywny i partycypacyjny w edukacji muzycznej! Dajcie dzieciom prawo do zastąpienia przebrzmiałego modelu biernego słuchania: współtworzeniem, ruchem, działaniem, doświadczaniem. Słuchaniem w ruchu!
Anna Kierkosz
kuratorka programowa i artystyczna 16. Małej Warszawskiej Jesieni