Schaeffer na trzy
W obejmującym być może ponad 800 utworów katalogu kompozytorskim Bogusława Schaeffera należało się spodziewać przynajmniej kilku mazurków. W końcu klasyczne i romantyczne gatunki, zwłaszcza symfonię, kultywował on namiętnie nawet w swoim okresie eksperymentalnym, by kilka z nich (mszę, koncert fortepianowy, kwartet smyczkowy) uczynić wręcz filarami swojej późnej, polistylistycznej twórczości. A jednak 19 Mazurków zostało napisanych już w 1949 przez 20-letniego Bogusia, który nie dość, że nie był jeszcze eksperymentatorem i znawcą światowej awangardy, ale nawet nie rozpoczął jeszcze studiów kompozytorskich. Mało w nich Chopina i ani śladu Weberna, nieco więcej Szymanowskiego i Bartóka. Przede wszystkim słyszymy jednak początki, jakiejś – niestety nigdy nierozwiniętej – gałęzi muzyki polskiej, która w jednym z równoległych światów rozbrzmiewa dziś w każde lato w Łazienkach Królewskich.